Reportaże
P. Włosowicz
Sardynia
W sierpniu minionego lata spędzaliśmy jubileuszowe, bo dziesiąte, wakacje z Intervac. Zaplanowaliśmy podróż na Sardynię i udało się.Od lutego korespondowalismy z entuzjastycznie nastawioną na wymianę rodziną sardyńską, w kwietniu okazało się, że jednak nie jesteśmy w stanie dograć terminów, ale szybko udało się nam znaleźć innych chętnych.Pojechaliśmy na południe wyspy do Cagliari.
Sardynia zauroczyła nas. Aż trudno uwierzyć, że w środku Europy istnieją nadal atrakcyjne turystycznie miejsca bez korków w szczycie sezonu. Ludzie żyją bez pośpiechu, w rytmie zegara biologicznego. Szybko poddaliśmy się atmosferze, zwolniliśmy tempo. Brak spektakularnych zabytków Sardynia rekompensuje plażami nieprawdopodobnej urody. Są przepiękne, z krystalicznie czystą wodą w kolorze bezchmurnego nieba, ciągną się kilometrami. W zasadzie każdego dnia, dysponując oczywiście samochodem, można odkrywać inne plaże. A zdarzyło się, że byliśmy na jednej z nich sami.To na tej właśnie wyspie napotykamy na znaki informujące, że za chwilę skończy się droga asfaltowa, a dalej już tylko natura ... Pozazdrościliśmy Sardyńczykom konsekwencji w ochronie własnego dziedzictwa -bardzo dbają, by wybrzeże pozostało dziewicze bez nahalnego przemysłu turystycznego i hotelarskiego. Niska zabudowa wybrzeża pięknie wkomponowana jest w soczystą zieleń.
Poznaliśmy się osobiście z naszymi "zmiennikami", na Sardynii, spędziliśmy razem kilka godzin. Potwierdzamy opinię, że Sardyńczycy są mniej ekspresyjni od Włochów. Są bardzo gościnni, prostolinijni i serdeczni. Smakowaliśmy liczne potrawy przygotowane przez Rafaellę- nieskomplikowane, ale apetyczne i niesamowicie aromatyczne. Podczas kolejnych licznych wizyt w nadbrzeżnych ristorante stwierdziliśmy, że Sardyńczycy nie troszczą się zbytnio o sposób podania potraw, ufają, że smak i aromat wystarczą.
W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na dwie noce we Florencji. W stolicy renesansu zaspokoiliśmy błyskawicznie głód pięknej architektury.W tak krótkim czasie zdążyliśmy jedynie nabrać ochoty na dłuższą wizytę. Znowu kolejny miesiąc wakacji minął jak mrugnięcie powieki.
Beata Włosowicz



